Wypowiedz Pana Piotra Grążawskiego na temat książki autorstwa Pani Dyrektor Laury Bartnickiej.
Na brodnickiej półce z wydanymi książkami o tematyce ogarniającej nasz powiat - właśnie przybyła nowa pozycja o nieco długim, choć adekwatnym tytule „Szkoła Podstawowa im. Królewny Anny Wazówny w Gorczenicy – Nasza Mała Ojczyzna”. Jej autorką jest dyrektorka (od niedawna) tytułowej szkoły Pani Laura Bartnicka. Na pierwszej stronie zamieszczono „wyjaśniający pretekst” napisania i wydania książki, a mianowicie , iż „jest wydana z okazji nadania sztandaru Szkole Podstawowej w Gorczenicy oraz Jubileuszowego Zjazdu Absolwentów 22.03.2024” .
Wszystkich, którzy z rezerwą odnoszą się do „literatury z okazji…”, ponieważ mają w pamięci jakieś pospiesznie wydane, płytko sięgające książeczki „na cześć” - od razu zapewniam, że w tym przypadku z niczym podobnym nie będziemy mieli do czynienia. To bardzo rzetelnie napisana historia, oparta o źródła dokumenty, wspomnienia świadków, fragmenty wcześniejszych opracowań. Miłośnicy mikroregionu z pewnością będą zachwyceni szerokim osadzeniem dziejów małej szkoły w okolicy, zgrabne powiązanie jej z pobliskimi wsiami pogranicza, które jednak - niemal automatycznie kojarzy się z Gorczenicą. Wszak przez wieś – tak jak przedwiekami – nadal płynie strumień o niemal kultowej dla brodniczaków nazwie Pisiak, którego nurt na znacznym odcinku wyznaczał granicę władztwa polskiego z Krzyżakami, potem z Prusami Królewskimi, a jeszcze później dzielił zabory, następnie odrodzoną Polskę od części Prus Zachodnich czekających na powrót do Polski. Tu w Gorczenicy powstało wiele legend, opowieści, no i oczywiście anegdot do dziś chętnie opowiadanych na całym dawnym pograniczu, stąd Gorczenica, w kulturowej przestrzeni okolic Brodnicy stoi bardzo wysoko.
150 lat temu założono tu szkołę, lecz burzliwe dzieje spowodowały, że dokumentów "wprost" prawie nie ma, a mimo to autorka zdołała wiele odtworzyć ze źródeł pośrednich. Ciekawym aspektem i zaletą tej książki jest rzetelny, wyważony opis dziejów placówki w okresie PRL. Tamten, dość trudny dla oświaty czas – w podobnych wydawnictwach - jest teraz traktowany bardzo powierzchownie, trochę taki „gorący kartofel”, natomiast Pani Laura nie ma z nim żadnego kłopotu – pisze jak było.
Solidnej bazie przytaczanych faktów dobrze służy sprawny styl językowy autorki. Czasem, przy lekturze ma się wrażenie, że Pani Bartnicka sama siebie „wyhamowuje”, świadomie nie maluje wszystkimi barwami jakie niewątpliwie ma w swojej palecie, ale to dobrze wróży na przyszłość, bo coś mi się zdaje, że na tej jednej książce się nie skończy, a kolejny temat (no najlepiej regionalny) będzie przystępniejszy do rozwinięcia.
W każdym razie polecam – zatwardziałe Krzyżaki i Wy Drogie Antki z drugiej strony Pisiaka - do zdobycia kolejna fajna pozycja, powstała z inspiracji historią rodzinnej ziemi i chęci ocalenia pamięci o tych, co byli tu przed nami.